Kryzys szkoły według Jespera Juula

Nauczmy się szkoły – od nowa!

Duński psycholog i pedagog Jesper Juul w swojej książce zatytułowanej Kryzys szkoły. Co możemy zrobić dla uczniów, nauczycieli i rodziców? bierze pod lupę głęboki kryzys współczesnej szkoły. Dzieci do momentu osiągnięcia wieku 15 lat spędzają wiele tysięcy (!) godzin w różnego typu placówkach edukacyjno-wychowawczych – jest to istotny element codziennego życia. Co ważne: obowiązkowy… Rodzi to wiele napięć, zarówno wśród uczniów, jak i na linii dzieci–rodzice. Czy możemy sobie z tym poradzić inaczej niż monotonnym pytaniem „jak było w szkole”, darciem włosów z głowy i namolnym wzywaniem do odrobienia lekcji?

Prawo do edukacji

Edukacyjna presja na zdobycie „dobrego” wykształcenia – chociażby sławetne „ucz się, ucz, bo nauka to potęgi klucz!” – prowokuje potężny społeczny nacisk, zarówno na młodych, jak i ich opiekunów czy nauczycieli. Wprowadza też w rodzinne życie wiele stresu. Juul w swojej książce proponuje szokujące w swojej prostocie rozwiązanie: zamiast zmuszać dzieci do „prymusowskich” zachowań i piątek w dzienniczkach, dajmy im PRAWO do nauki. Obowiązek szkolny to relikt przeszłości. Wiele dzieci mówi, że nie chce chodzić do szkoły – a przecież chcą się uczyć!

Pęd do nauki

Nocne koszmary o maturze z języka polskiego… Ból brzucha przed klasówką z matematyki… Poranny lęk przed wyjściem do szkoły… Kto z nas tego nie zna? Relacje dzieci–rodzice zostają w istotny sposób zaburzone pod wpływem stresu prowokowanego przez szkołę, dokładnie tak, jak praca komórek każdego organizmu, kiedy dłużej funkcjonują w stresie. Według Juula dzisiejsza szkoła funkcjonuje jak fabryka – „trzeba robić, nie myśleć”. Czy naprawdę chcemy bezmyślnych dzieci – posłusznych wyrobników? Rynek pracy XXI wieku nie czeka już na bezwolnych wykonawców poleceń. Oczekuje silnych, kreatywnych, odpowiedzialnych osobowości przejmujących inicjatywę i jasno wyrażających opinie. Szkoła formatująca uczniów do jednej „normy” jest bardziej „miejscem przymusowego pobytu” niż przestrzenią do rozwijania swojej tożsamości, bo to nie od dzieci zależy, czy i z kim w niej przebywają. Warto to zmienić.

Przyszłość prymusów

Według szkoły „posłuszne dziecko” nie sprawia problemów wychowawczych, nie pyskuje, robi zadania, nie wychyla się… Tymczasem wysokie wyniki w zunifikowanych testach nie mówią nic o jakości systemu edukacji. Kraje o najlepszych wynikach borykają się równocześnie np. ze wzrostem liczby samobójstw. Ten drastyczny argument wskazuje jasno, jak ważne jest uznanie indywidualności, w miejsce równania do uniwersalnych standardów. Aż 80% osób ważnych z perspektywy rozwoju ludzkości miało realne trudności w czasie szkolnej edukacji. To te dzieci, które mają w sobie dość odwagi, aby pójść pod prąd, mogą realnie coś zmienić!

Poczucie własnej wartości a pewność siebie

Często mylimy te pojęcia. Poczucie własnej wartości to wiedza o tym, kim jesteśmy, świadomość, że polegamy na sobie i czujemy się ze sobą dobrze. Kiedy tego poczucia brak, pojawia się dojmująca niepewność, wzmożony samokrytycyzm i nieuzasadnione poczucie winy. Pewność siebie natomiast bazuje na tym, co potrafimy zrobić. Ważne jest, abyśmy wierzyli w to, że dzieci podejmują najlepsze możliwe decyzje w danej chwili – i zakłada to również popełnianie błędów! Są one bowiem istotnym elementem nauki – dorośli muszą o tym pamiętać, a dzieci się o tym od nich dowiedzieć.

Gra zespołowa

Zadaniem dorosłych jest dbanie o byt najmłodszych oraz przyjazne i serdeczne wsparcie, zamiast ogólnie przyjętego „wychowania”. Naszą rolą jest bycie dla dzieci przewodnikiem po świecie i bezpiecznym sparingpartnerem dla wchodzącego w życie młodego człowieka. Na sformułowanie „tego się TAK nie robi” – gdzie budzące dreszcze „się” jest wyrazem absolutnego autorytetu – nie ma już miejsca w naszej rzeczywistości. Jeżeli zależy nam na zdrowych relacjach w naszej rodzinie, autorytet budujmy, towarzysząc dziecku, zamiast rzucać instrukcje w eter. Dzieci potrzebują rodzicielskiej lojalności ze strony dorosłych, szczególnie gdy pojawiają się trudności w szkole. Ważne jest, aby nie miały najmniejszych wątpliwości co do tego, że stanowisko rodziców pełne jest zaufania do ich dziecięcej inteligencji i że zawsze mogą liczyć na wsparcie.

Zadanie domowe

Dzieci chcą dorosłych, którzy będą z nimi i przy nich. Zazwyczaj też bardzo dobrze wiedzą, dlaczego coś im się nie udaje albo co im przeszkadza – tylko nikt ich o to nie pyta. Zmieńmy to. W książce Kryzys szkoły Juul proponuje, aby przed feriami zimowymi i przed wakacjami podziękować dzieciom za chęć chodzenia do szkoły, za współpracę i zaangażowanie w naukę. Pamiętajmy, że tylko autentyczne zainteresowanie rodziców daje dzieciom wsparcie względem presji szkoły i nauki, a sprzeciwienie się dziecka całemu systemowi wymaga odwagi. Powinno się dawać za nią medale – nie nagany! Radość z nauki jest możliwa – ważna jest cierpliwość, otwartość i ciekawość świata.

Oraz siebie nawzajem.

 
Źródło:
Juul J. Kryzys szkoły. Co możemy zrobić dla uczniów, nauczycieli i rodziców? Podkowa Leśna: Wydawnictwo MiND Dariusz Syska, 2014.
 
Karolina Harazim
rozmówczyni, autorka tekstów i tłumaczka, promotorka kultury
 

 

 

Udostępnij stronę na Facebooku